Podsumowanie roku 2016

      Comments Off on Podsumowanie roku 2016

Za kilka dni przywitamy nowy rok, tak więc czas na podsumowanie mijającego, który można określić jednym zdaniem: udało się zrealizować wszystkie zamierzenia! Co prawda były ogromne opóźnienia dotyczące chyba wszelkich spraw, jednakże sprawy owe zostały doprowadzone do końca.

W pierwszej kolejności nastąpiło w kwietniu przeniesienie domku z sąsiedztwa, przy czym opóźnienia wynikały już nie z naszej winy a domek w rezultacie wykończyliśmy we dwoje, co odczuł bardzo mój kręgosłup (układanie i poziomowanie grubych legarów podłogowych, a następnie solidnych 2,5 centymetrowych desek). Drugiego domku nie daliśmy rady przenieść, ponieważ podczas kładzenia płyty betonowej wysiadł mi kręgosłup – podmurówkę skończymy więc wiosną. Wbrew pozorom naciąganie i poziomowanie cementu nie jest takie lekkie, jakby się to mogło wydawać.

Z rozbiórką domku przed przeniesieniem też był cyrk, sąsiad nadzorujący prace i robiący za majstra zapytał czy mi potrzebny jest eternit z dachu – potrzebny oczywiście nie był – więc sąsiad zapytał czy może go sobie zabrać. Wyglądało to tak, że panowie zabrali się za rozbiórkę dachu a ja pojechałam załatwiać jakieś pilne sprawy w Siemiatyczach. Po moim powrocie okazało się że w ciągu trzech godzin został rozebrany kawałek o wielkości może sześciu metrów kwadratowych, a chłopcy poskarżyli się że “majster” każe im delikatnie zdejmować kawałek po kawałku, żeby eternit się nie rozbił.
Nie jest to lekka przesada? Rozbierać dla siebie dach, kiedy ja płacę za pracę i płacę również pozostałym pracownikom. Można było przyjść dzień wcześniej i zabrać eternit we własnym zakresie, skoro się zgodziłam. Kazałam więc brać młotki, siekiery i rozwalać wszystko jak leci.
Na koniec też były opóźnienia, bo “majster” ociągał się jak mógł i w rezultacie ekipa która przyjechała kłaść strzechę pomagała jeszcze korować łaty… Nie przeszkodziło to “majstrowi” żądać wyższego wynagrodzenia po zakończeniu robót, niż było ustalone.
No cóż, mnie można długo chodzić po głowie – po pracach wykonanych przez tę samą osobę rok wcześniej powiedziałam sobie, że więcej osoby nie zatrudnię i sama wobec siebie słowa nie dotrzymałam, dając drugą szansę –  ale przychodzi moment kiedy ucinam jakiekolwiek relacje na amen.
Nie wspominając już faktu, że “praca” polegała na częstych przerwach na papieroska czy łyk z butelki.
Cóż, niektórzy jednak gardzą dodatkowym źródłem dochodu.

Na przyszłoroczne prace mamy nowego, solidnego wykonawcę spoza okolicy. A prac zapowiada się tak wiele, że wcale nie mam pewności czy zdążymy ze wszystkim w ciągu jednego sezonu.

 

W międzyczasie niektórzy zawistni ludzie próbowali mi zaszkodzić za wszelką cenę, najpierw pan z niedalekiej wioski S. (tej o dłuższej nazwie!) wysilił się na powiadomienie warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami o rzekomym fakcie, że głodzę konie. Pan nie rozumuje logicznie jak widać, ponieważ jakim sensem byłoby ściąganie stada z Anglii, nie wspominając wartości koni nawet – sam transport kosztował kilkadziesiąt tysięcy złotych – tylko po to, żeby je głodzić w Polsce?
Później dużo bliższa sąsiadka “Anna Orzech” wysyłała emailem donosy do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii oraz Nadzoru Budowlanego, w związku z czym mieliśmy niezły ubaw – prędko wyszło na jaw, kto schował się za tym, niezwykle kreatywnym, pseudonimem.

 

Podjęliśmy pewne konkretne decyzje dotyczące kierunku i rozwoju dalszej działalności. Postanowiliśmy skupić się przede wszystkim na hodowli koni, zmniejszając nieco stado i wymieniając linie hodowlane na możliwie najlepsze, co otwiera nam drogę do eksportu. Stado kozie będzie rozwijane na minimalnym poziomie, i na razie jedynie na własne potrzeby (z przyrostem 10-15 sztuk samic rocznie), podobnie jeśli chodzi o krowy polskie czerwone (prawdopodobnie dokupimy dwie sztuki) a w planach jest niewielka serowarnia. Owce i alpaki wygaszamy.

Ostatnim akcentem roku 2016 był zakup kilkunastohektarowego gospodarstwa w okolicy, składającego się głównie z łąk i pastwisk. Dotychczasowa działka – jak już poprzednio pisałam – będzie przeznaczona dla gości agroturystycznych.

Przyszły rok zapowiada się niezwykle interesująco, na pewno pod znakiem remontów i budów – ale nie tylko.
Jest jeszcze pewien pomysł, ale o tym na razie cicho sza…