Kozy, kózki, koźlęta! czyli odpowiadam hurtowo na pytania

      Comments Off on Kozy, kózki, koźlęta! czyli odpowiadam hurtowo na pytania

Ostatnio tak rzadko odkurzam bloga w celu napisania nowego posta, że profil facebookowy Mojego Podlasia stał się stronką ze zdjęciami, robionymi w drodze, telefonem komórkowym. Czas więc nieco nadrobić zaległości.

Zmiany w ustawie o przydomowym przetwórstwie rolniczym – przynajmniej tak podejrzewam, że przyczyniły się – spowodowały wręcz lawinę telefonów odnośnie kóz brytyjskich toggenburskich. Nie ma tygodnia, żeby nie było co najmniej kilka zapytań – czy mamy kozy na sprzedaż?
Jak wiadomo, nasze kozy charakteryzują się wybitną mlecznością – 4,5 litra najmarniej, od niewielkiej pierwiastki, po 6-7, czasem 8 litrów dziennie w szczycie laktacyjnym. W dodatku mleko charakteryzuje się bardzo wysoką jakością i, w przeciwieństwie do mleka uzyskiwanego od typowych zwierząt, nie ma charakterystycznego koziego zapaszku.

Nie, nie mamy kóz na sprzedaż. Nie przewidujemy również koźląt na sprzedaż – w chwili obecnej stado mamy wyłącznie na własne potrzeby i planujemy rozbudować je do minimum 200 sztuk kóz mlecznych, co chwilę potrwa. Owszem, sprowadzamy pojedyncze sztuki, ale jedynie w celu dolewu nowej krwi i powiększenia puli genetycznej.

Gdzie można kupić kozy rasy British Toggenburg? Oczywiście, w Wielkiej Brytanii. Oprócz nas na kontynencie europejskim jest jeden hodowca – w Holandii – jednakże rzadko ma on jakiekolwiek zwierzęta na sprzedaż. Jedyną metodą pozyskania kóz jest import z wysp brytyjskich z tym, że koźlęta zamawia się u hodowców przynajmniej półtora roku przed wykotami. Popyt na całym świecie jest spory, a stad, certyfikowanych do eksportu (monitorowanych na scrapie) jest zaledwie kilka.
Pozyskanie kozy mlecznej jest praktycznie niemożliwe, a młode tej rasy zakaca się na ogół dopiero w drugim roku zycia (w wieku około 18 miesięcy), tak więc nie od razu mleko popłynie strumieniem. Koszt jednego kożlęcia to około 450-500 funtow brytyjskich, i oczywiście transport poprzez certyfikowanego przewoźnika, co wiąże się z wydatkiem około 20-25 tys zł.

Jak zapytał pewien pan w prywatnej wiadomości na Moim Podlasiu na facebooku – czy nie bardziej opłacałoby się zakocić kozy i sprzedać?
Nie, nie opłacałoby się. Przeliczywszy roczny udój na kilogramy sera, a owe kilogramy sera na pieniądze – opłaca się tylko hodowla, rozwój stada i produkcja serów.

Tak więc kóz na sprzedaż nie mamy.