Koń zwierzęciem towarzyszącym?…

W ciagu ostatniego roku było multum petycji wnioskujących o wpisanie koni na liste zwierząt towarzyszących (tak jak psy czy koty) i tym samym prawny zakaz uboju w Polsce. Wszystko zaczęło się bodajże od rządowych planów dotyczących eksportu zywca końskiego do Japonii – wzorem Stanów Zjednoczonych, zresztą.

Skupmy się przez chwilę na sytuacji “końskiej” w USA własnie. Podczas prezydentury Busha zdelegalizowano rzeźnie końskie, w których zwierzęta były zgładzane w celu konsumpcji przez ludzi. Mimo ze prezydent Obama w 2011 zalegalizował sprzedaż koniny, spowodowało to masowy eksport koni rzeźnych do przygranicznych jatek w Kanadzie i Meksyku – łącznie około 130 tysięcy amerykańskich koni udaje się corocznie w swoją ostatnią podróż, co wiąże się z dodatkowym stresem i wielokrotnie niehumanitarnym traktowaniem.
Oczywiście konie przeznaczone na karmę dla psów są ubijane w kraju. Znakomita większość koni rzeźnych to konie pełnej krwi po karierze wyścigowej i konie American Quarter po karierze sportowej.

W Wielkiej Brytanii są trzy rzeźnie licencjonowane do zabijania koni w celu konsumpcji przez ludzi. Istnieje też prawny zakaz eksportu koni rzeźnych. W rzeźniach zabija się corocznie kilka tysięcy koni, z czego większość stanowią konie pełnej krwi. Notabene mój sąsiad w UK sprzedawał rzeźnikowi chyba po 300 funtow konie uzyskane  za darmo lub za jakieś grosze ze stajni wyścigowych w Newmarket. Ubijane są również kuce ras prymitywnych jak np Dartmoor czy Exmoor. Mięso jest głównie eksportowane, ponieważ konina jest tabu w UK i ludzie podchodzą do tematu z obrzydzeniem. Nie przeszkodziło to jednak księżnej Annie próbować przeforsować zachęty do jedzenia koniny, tuż po aferze z mięsem końskim wykrytym w produktach z wołowiny w 2013.
Tutaj znajduje sie zbiór artykułów The Guardian na temat afery: https://www.theguardian.com/uk/horsemeat-scandal
A tutaj księżna Anna sugeruje jedzenie koniny: http://www.telegraph.co.uk/news/earth/agriculture/meat/10449803/Princess-Anne-We-should-consider-eating-horse-meat.html

W Polsce środowiska obrońców praw zwierząt walczą od dawna o humanitarny ubój i zakaz transportu koni rzeźnych na dłuższych trasach – faktem jest, że transport trwa kilkadziesiąt godzin i konie nawet nie są pojone czy karmione, tratują się nawzajem, łamią nogi. Zdarzało mi się uczestniczyć w pikietach pod Sejmem na początku lat 90.  – jak wiemy, niczego protesty nie zmieniły jak dotąd, mimo że minęło dwadzieścia parę lat.

Ale jak napisałam na początku, środowiska poszły o krok dalej – chcą całkowitego zakazu uboju koni w Polsce. W świetle tego, że planowane były państwowe dopłaty do hodowli koni rzeźnych, które upadły razem z pomysłem eksportu żywca do Japonii, koń nie zostanie wpisany na liste zwierząt towarzyszących. Notabene nadmienię tu, iż jako zootechnik, petycję weterynarzy i zootechników o nie wprowadzaniu eksportu do Japonii podpisywałam, ponieważ uważam, że transporty tego typu nie są humanitarne i tylko powiększają stres zwierzęcia.

Co spowodowałoby wpisanie koni na listę zwierząt towarzyszących i zakaz ich uboju w Polsce? Na pewno powtórzyłby się scenariusz z USA, konie byłyby sprzedawane hurtowo na eksport i transportowane do Włoch w niehumanitarnych warunkach. To, o co od niemal trzydziestu lat walczą rozsądni obrońcy praw zwierząt i miłośnicy koni, zostałoby zniweczone na zawsze a długi sznur cieżarówek wyruszyłby na południe Europy, wioząc tysiące polskich koni w ostatnia podróż.

 

Ale tego “miłośnikom” zwierząt nie da się wytłumaczyć, od zakończenia Wstępów w Skaryszewie facebook aż tętni od gorących dyskusji, fundacje gonią włoskie ciężarówki próbując odkupić konie, inne fundacje juz szykują zbiórki bo przecież siana będzie sporo potrzeba – a jakoś nikt nie pokazuje faktury czy rachunku od handlarza, czy marny konik faktycznie kosztował 20 tysięcy złotych?

Do “miłośników” żadne rzetelne fakty nie trafiają, a każdy hodowca to człowiek który sprzedaje konie na rzeź – również i o sobie to przeczytałam, no cóż – raz, że handlarzy miałam wielu pod bramą, którzy odjeżdżali z piskiem opon usłyszawszy ceny koni, a dwa – że moje konie mają angielskie paszporty a w nich jak byk stoi  NOT FOR HUMAN CONSUMPTION – z racji przepisów brytyjskich.

Sprawę oczywiście nakręcają fundacje ponieważ dla nich wykupowanie koni rzeźnych za datki uzyskane od poruszonych ludzi jest wręcz złotym interesem. Część koni ze Skaryszewa stoi w tej chwili w spędach i fundacje żebrzą o datki, żeby je “ratować”.

Przy okazji zrozumiałam dogłębnie określenie “ekooszołom”. Siedzą na facebooku takie panienki totalnie oderwane od rzeczywistości, o wypranych mózgach i z klapkami na oczach. Dla przykładu zamieszczam kilka screenów – nie zamazując nazwisk, bo i tak wszystko jest dotępne na profilu człowieka który nie jest na mojej liście znajomych.
Na pierwszym dyskusja dotyczy mojej uwagi, że głównie konie wyścigowe idą na rzeź. Uwaga doprowadziła do tego, że rozmówczyni uznała, ze jestem bezduszna 😉

A tutaj ktoś twierdzi, że każdy hodowca sprzedaje konie na rzeź. Trudniej o większą krótkowzroczność:

Tutaj jestem “wtyczką oprawców” 😉

Przytoczony przeze mnie przykład sytuacji w USA spotkał się z negacją a ja zostałam tym razem nazwana oprawcą  😉

Pani owej marzy sie jeszcze całkowity zakaz hodowli koni – nie muszę mówić że to kompletna utopia, a pani jest calkowicie oderwana od rzeczywistości.

Takich ludzi jest niestety całe mnóstwo, ludzi zmanipulowanych przez fundacje, które wprowadzają alternatywną rzeczywistość, zyskując łatwe pieniądze za pomocą łzawych historyjek i filmików na youtube.
Jedna z największych mieści się zresztą niedaleko końskiej rzeźni, chyba najwiekszej w kraju i co? I konie wykupują w Skaryszewie, a nie pod drzwiami jatki…

 

One thought on “Koń zwierzęciem towarzyszącym?…

Leave a reply.