Dlaczego moda nie jest czynnikiem pozytywnym w hodowli koni – czyli o nierasowym koniu cygańskim

      Comments Off on Dlaczego moda nie jest czynnikiem pozytywnym w hodowli koni – czyli o nierasowym koniu cygańskim

Cóż, ostatnio zebrało mnie na serię felietonów w temacie hipologicznym i wszelacy miłośnicy kóz, kotów oraz wiejskiego żywota zmuszeni są mi wybaczyć – męki dantejskie wynagrodzę Czytelnikom wkrótce! Powołanie życiowe i tzw “zboczenie zawodowe” jest jednak na razie dużo silniejsze.

Ostatnio natknęłam sie na artykuł dotyczący sklonowanego ogiera, który został ściągnięty do Polski. Ogier ma jednego, jedynego uznanego syna – bo przecież klonowanie klonowaniem, a geny robią swoje. I tutaj moda zdecydowanie zaszkodziła, a ktoś na tym zarobił – bo w dzisiejszych czasach dla znakomitej większości ludzi liczy się li tylko mamona.

Nie mam zamiaru wypowiadać się dogłębnie odnośnie ras koni z którymi nie mam do czynienia na codzień, tak więc znów tematem przewodnim będą konie cygańskie.

Jak wspominałam już wielokrotnie, również na polskojęzycznej stronie naszej hodowli – eco-gypsy.com – konie hodowane i utrzymywane przez Cyganów różnią się znacznie. Większość stanowią konie bez określonego typu, które na kontynencie nazwalibyśmy “tinkerami” – potomkowie koni, które hodowane były na mięso. Gdy Wielka Brytania wprowadziła zakaz eksportu koni na rzeź, konie te wręcz zalały kraj – poprzednio wyspę opuszczały regularnie duże transporty do Francji i Belgii, gdzie konina jest przysmakiem.

Z nadliczbową ilością koni których nie da się sprzedać powyżej cen rzeźnych czyli do 1000 GBP, i na które wielkiego popytu nie ma, trzeba było więc coś zrobić. Romanichal to człowiek interesu więc prędko doszedł do wniosku, że czarno-biały koń jest przeżytkiem, jest już opatrzony i najlepiej będzie konia podkoloryzować. Sęk w tym, że konie cygańskie, wywodząc się głównie od karosrokatych Shire, w genach miały niewiele wariantów kolorystycznych. Romanichal długo nie myślał, ostatecznie są konie walijskie (Welsh cob) które umaszczone są atrakcyjnie (palomino, sabino, buckskin etc) – i z ową rasą rozpoczęto krzyżowki, które zaowocowały dzisiejszymi końmi cygańskimi o nietypowych maściach.

Rasa koni walijskich została wytworzona poprzez krzyżowanie miejscowych małych koni prymitywnych z końmi czystej krwi arabskiej i pełnej krwi angielskiej. Oczywiście owe folbluty były odrzutami hodowlanymi, o niekoniecznie przyjemnym charakterze.

Miałam wątpliwą przyjemność mieć klacz walijską sekcji D na stanówce kilka lat temu i na pewno charakter tej rasy nie odpowiada mi pod żadnym względem. Są to konie zbyt “gorące w głowie”, zachowaniem bardziej przypominają szlachetnych protoplastów niż kuce prymitywne.

Tradycyjne konie cygańskie pochodzą natomiast w głównej mierze od srokatych Shire oraz kuców Fell i Dale, rasa została wytworzona z naciskiem nie tylko na wygląd, ale również na charakter. Koń ciągnący wóz mieszkalny, w którym były również dzieci, musiał być spokojny i opanowany, oprócz tego absolutnie wykluczone były osobniki złośliwe, uparte czy nawet trudne do złapania na pastwisku.

Krzyżowanie, już przekrzyżowanych z innymi rasami, koni cygańskich z końmi walijskimi zaowocowało w konie, których charakter nie może być zagwarantowany w stu procentach. Nawet osobnik wyglądający najspokojniej w świecie może mieć jeden, jedyny gen, który uaktywni się w najbardziej niespodziewanym momencie. Jakże modny obecnie koń cygański maści palomino czy sabino jest zaprzeczeniem tradycyjnego konia cygańskiego – i niestety niektóre osobniki robią tylko rasie złą reklamę, podobnie jak wiele srokatych koni, więcej mających wspólnego z miksem ras na bazie konia cygańskiego -“tinkerem”.

 

Zatrważająca jest obecna moda na “podkolorowane” konie cygańskie, która dotarła również do Polski w ostatnich kilku latach, nomen omen: od kiedy wypromowaliśmy – nieznaną do 2012 roku – rasę w Polsce. Zatrważa fakt, iż gros koni importowanych do kraju nie pochodzi z hodowli prowadzonych pod względem charakteru i eksterieru – lecz z hodowli nastawionych jedynie na umaszczenie.

 

Jak mawiają Romanichale hodujący konie w starym, dobrym typie: dobry koń nigdy nie ma złej maści – a good horse is never of a bad colour. Co za tym idzie – po pierwsze liczy się eksterier, budowa konia.

Niestety, palomino, sabino, buckskin – dobrej, poprawnej budowy nie mają. A my odnosimy nieodparte wrażenie, że większość osób nawet nie ma pojęcia, jak powinien wyglądać proper cob – prawidłowy koń. Idą za kolorową modą, która prowadzi w ślepy zaułek.

 

WALKERS BESSY po Painter Horse (Hugo Boss x Old Paddy daughter) od Young Lion King Daughter źrebna og. Toymaster (by Valentino) hod. Fred Walker