Czy to już koniec?

Od jesieni “chodzi” za mną temat zamknięcia i zlikwidowania bloga. Blog powstał pięć lat temu (ależ ten czas leci!) i miał być dziennikiem powrotu z Wielkiej Brytanii do Polski – na Podlasie. Powrót został dokonany jesienią 2014 roku i od tego czasu to właściwie sama proza życia, nie ma o czym pisać w zasadzie bo na okrągło praktycznie dzieje się to samo, z drugiej strony – jakoś się nie chce.

Odnotować jedynie należałoby fakt zakupu kilka miesięcy temu kolejnych, dużo większych (kilkanaście ha) niż wyczółkowskie włości, na wiosce kolonijnej, na uboczu, w jednym kawałku, w otoczeniu lasów i z daleka od asfaltu czy nawet bruku. Dwa domy mieszkalne i sporo budynków. Ponieważ nowe gospodarstwo ma ogromny potencjał rozwojowy doszliśmy do wniosku że nie ma co się rozdrabniać i z prowadzenia agroturystyki raczej zrezygnujemy – i w związku z czym rozważamy sprzedaż zagrody w Wyczółkach, która spokojnie mogłaby posłużyć komuś, kto ma ochotę na ucieczkę z miasta.

Nam wystarczy rozwój koziego stada, sprzedaż serów (otrzymaliśmy pierwszy w powiecie siemiatyckim Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, więc “Anna Orzech” może sobie od razu darować ewentualne donosy) i hodowla koni – ze względu na fakt iż nasze stado jest jakości eksportowej, niedawno zaczęliśmy wchodzić na rynek amerykański i mamy już bardzo pozytywny odzew.

A wiosna za pasem, tydzień temu w okolice Białowieży przyleciały pierwsze żurawie, dzikie gęsi też są i skowronki również podobno.

Ten rok zapowiada się bardzo pozytywnie od samego początku.

 

10 thoughts on “Czy to już koniec?

  1. Issa

    Mnie brakuje Twojej pisaniny, dzielenia sie odkryciami i osiagnieciami:) Kibicowalam Ci, kiedy bylas jeszcze w Anglii, zaluje ze przestalas pisac po powrocie do PL. Moze teraz, kiedy zmienicie siedzibe, znow mialabys ochote dzielic sie swoimi przemysleniami? Lubilam Cie czytac:)

    Powodzenia w realizacji planow, jakbys likwidowala bloga – zostaw swoje namiary:) moze kiedys do Ciebie zawitam z przyjacielska wizyta?:)

    Reply
    1. Kamphora z Podlasia Post author

      Teraz już są tylko nudy, w sensie codzienności, i masa pracy 😉 Kwiecień-maj będą wykoty i wyźrebienia, a w międzyczasie stawianie ogrodzeń i rozbudowa, bo plany mamy ambitne 😉
      Zapraszamy prywatnie jak najbardziej, domek dla gości jest, w tym roku stanie też…chatka pod strzechą, dla naszych zaprzyjaźnionych letników 🙂

      Reply
  2. Issa

    To tym bardziej chetnie kiedys sie pojawie… Rozumiem, ze ograniczylas pisanie bo: klopoty zdrowotne, masa pracy i wredni ludzie – ale pisanie pomaga… Nawet jesli to sa prozaiczne sprawy – my mieszczuchy z marzeniami o wsi;) uwielbiamy czytac o narodzinach nowych kozek/owiec/zrebiat, zmianach w gospodarstwie, sukcesach i porazkach…. Trzyma to nas w marzeniach o wlasnej wyprowadzce na wies (kiedys, gdzies…).

    Takze moze dbajac o swoje bezpieczenstwo ale i promocje? bedziesz jeszcze chciala pisac za jakis czas….

    Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za realizacje wszystkich planow:)

    Reply
  3. Kuzyn ze wsi. (Jedliska)

    Witam,
    muszę powiedzieć, że byłoby mi bardzo szkoda gdyby Twój blog przestał istnieć lub zamarł całkowicie, śledzę go zresztą od samego początku.
    Co do braku chęci, czasu czy weny do pisania to jest taka prawda, że w sumie prawie nikomu się nie chce. Sam wiem po sobie, że nieraz mam takie okresy kiedy na swoim blogu nie odzywam się miesiącami. Jednak pisanie blogu skoro ktoś zaczął jest warte kontynuacji.
    Nieraz też podglądam Twoją aktywność na FB jednak moim zdaniem FB nie daje tych samych możliwości wyrażenia myśli co blog. Blog jest czymś szerszym i bardziej osobistym zarazem. Już choćby sam fakt wplatania zdjęć w tekst pozwala wyrazić więcej niż na Facebook gdzie zdjęcia są zawsze pod tym co jest napisane. Przy tym w FB jest czymś przeważającym ta interakcja z odbiorcami bo od razu ktoś coś komentuje czy reaguje na to w inny sposób co może nieco zacierać pierwotny sens wypowiedzi. I dla tego blog jest ważny, tak przynajmniej w moim rozumieniu.
    Przy tym jak już to napisała Issa, wiele osób lubi Twoje przemyślenia i spojrzenie na życie, więc proszę nie przestawaj 🙂
    Pozdrawiam serdecznie, Tomek 🙂

    Reply
    1. Kamphora z Podlasia Post author

      Wyhamowałam z pisaniem prawdopodobnie też z powodu, który poruszyła Issa, czyli wredni ludzie. Zawistników jest więcej niż by się komukolwiek wydawało (vide choćby komentarz pod linkiem na FB ;))
      Z kolei denerwowanie zawistników jest rozkoszą niebywałą 😉
      Moja cyfrówka się kurzy, a tyle saren, zajęcy czy lisów ustawiało mi się dosłownie do zdjęcia… wieczny brak czasu i inne już priorytety, no nic, konie pójdą na łąki, dni będą dłuższe, może będzie więcej czasu. Może 😉

      Reply
  4. Kuzyn ze wsi. (Jedliska)

    Jeśli chodzi o zawistników to na FB tacy chyba łatwiej mogą się uzewnętrznić lub wyżyć. Odnalezienie bloga gdzieś w zakamarkach sieci jest czymś bardziej ambitnym i nie każdemu się chce – to tak na pocieszenie 🙂
    Jeśli mogę coś doradzić to nawet jeśli nie chcesz już ta mocno angażować się w bloga to pisz coś rzadziej ale nie rezygnuj z niego. Sam nieraz piszę bardzo rzadko ale nieraz myślę o tym, że coś tam powinienem skrobnąć. Blog to jest pewna ciągłość i tak nie zatrze się w czasie jak to co ewentualnie się tworzy w innych mediach. Jest bardziej prawdziwy bo jest taki nieco z dystansu i człowiek czasem sobie bardziej przemyśli co chce napisać. Przy tym od strony osobistej to jest taki pamiętnik do którego można sobie czasem zaglądnąć aby coś sobie przypomnieć, wszystko w blogu jest naturalnie umiejscowione w czasie i na prawdę czasem się przydaje 🙂

    Reply
  5. Agniecha

    Nie rób mi tego i nie rezygnuj. Poza tym, to dla Ciebie Twoja codzienność jest nudna. Dla czytelników nie, a zwłaszcza tych z miasta, którzy by chcieli a nie mogą, poza tym, masz tyle wiedzy końskiej i innej, że aż szkoda się nie dzielić ( egoizm przeze mnie przemawia, bo fajniej uczyć się od Ciebie niż z książki ).

    Reply

Leave a reply.