Category Archives: Warszawa

Płonący most i pierwszy klient wczasów odchudzających

Trzeba było wyskoczyć do Warszawy po pasty odrobaczające dla koni, albowiem jak się okazało w Polsce owych past przez internet nie kupię, musiałam więc poprosić naszą zaprzyjaźnioną panią weterynarz o zamówienie ich w hurtowni. Wracaliśmy trasą łazienkowską, po przejechaniu Wisły nagle wjechaliśmy w chmurę czarnego dymu, dym sączył się również spod barierki dzielącej jezdnie, asfalt wyglądał cokolwiek niestabilnie, a pod… Read more »

Miasto? Juz nie dla mnie!

Z koniecznosci zalatwienia paru spraw znalazlam sie na kilka dni w Warszawie, a konkretnie w jej srodmiesciu, gdzie sie wychowalam. Ze zdumieniem stwierdzilam, ze miasto mnie dusi, ogranicza, jest mi za goraco, wokol za duzo halasu, zbyt wielu ludzi. Nie moge tu sobie juz znalezc miejsca, pomimo iz mieszkalam tu przez trzy dekady! Autentycznie nie potrafilabym tu zyc. Na szczescie… Read more »

Powrót do korzeni

      2 Comments on Powrót do korzeni

Pakując dziś graty, po raz kolejny ogarnęło mnie uczucie niedalekiego powrotu do domu, tym razem tak silne, że aż sobie przysiadłam i się zastanowiłam. Co ciągnie mnie na Podlasie, chociaż urodziłam się w Warszawie? Kiedyś już wspominałam krótko na blogu; odwieczne korzenie się odzywają i zew krwi mnie wzywa. Nie tylko dlatego, że do Białowieży w 1936 roku moja Prababcia,… Read more »

Bądź gotowy dziś do drogi…

drogi, którą dobrze znam, bądź gotowy, poprowadzę cię tam. Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie, jutro, lub we wtorek wezmę cię. Bądź gotowy dziś do drogi, nie znasz chwili, nie znasz dnia, bądź gotowy, zaprowadzę cię tam. Weź podróżny, stary worek i na drogę buty dwa, jutro lub we wtorek przyjdzie czas. (M.Dutkiewicz 1974)   Coli nie pijam… Read more »

Moje życie. Część 5: Służewiec, stajnia Widzów

      Comments Off on Moje życie. Część 5: Służewiec, stajnia Widzów

W stajni Jaroszówka przejadło mi się nieco, jak pamiętam za sprawą tłumów amatorów, jakie to zwalały się w soboty na przejażdżki. Chociaż towarzystwo było fajne, zawsze preferowałam mniejszą ilość ludzi dokoła, i, jak już wcześniej wspomniałam, od zawsze byłam trochę odludkiem. Przeniosłam sie więc do stajni Rzeczna, kierowanej przez niezapomnianego Arkadiusza Goździka. Pracowali w niej wówczas między innymi Andrzej Kowalewski… Read more »

Mój Służewiec. Część 8. Mafia wyścigowa

 “Dobrze, jak chcecie trochę sensacyjnie, to będzie o mafiach wyścigowych. Co prawda nie mam na ten temat zbyt dużo wiadomości, ale tym co wiem,  postaram się z wami podzielić. Na początek jeszcze dwie historyjki z Wiednia, o których zapomniałem ostatnio napisać. Gdy się jechało na większe zakupy to trzeba było wybierać się samochodem, szczególnie jak jechało się do HUMY. Był… Read more »

Mój Służewiec. Część 7

Nie sposób nie wspomnieć też o wyścigowym klubie rozrywki i jego zespołu „Trzy podkowy”. Byla to grupa big-beatowa o tradycyjnym składzie instrumentalnym: dwie gitary, perkusja i piękna solistka – a była nią Ewunia Szczepaniak, chyba córka trenera. Jej kluczowym utworem była „Czerwona jarzębina” .  Zabawy taneczne odbywały się w klubie dosyć często. Postanowiliśmy – my, ludzie z bloków, wziąć udział… Read more »

Mój Służewiec. Część 6

“W tamtych czasach tylko dwa powody były do spożywania alkoholu: wygrana lub przegrana, trzeciego nie bylo. Gdy byłem w stajni, dwie rzeczy zaskoczyły mnie calkowicie: siedzący na koniu Kazik Grzanka ps Melu i Januszek pracujący wówczas u A.Walickiego; były to lata osiemdziesiąte. Kazik pracował u trenera Biesiadzińskiego. Pierwszym dobrym koniem był tam kasztanek Idrys, po nagrodzie Mokotowskiej zimowy kandydat na… Read more »

Mój Służewiec. Część 5

      Comments Off on Mój Służewiec. Część 5

Ibis zapowiadał się na świetnego trzylatka, klacze też. Pamiętam taki wyścig, spod lin oczywiście startowały. Było to 2200m, a więc prawdopodobnie nagroda  Iwna . Udział brały najlepsze konie rocznika: Ibis, Olint, Oltis i chyba Kadyks, lecz co do udziału Kadyksa mam pustkę w głowie. Sercem byłem z Ibisem Konie szykowały się do startu, krążyły na oczach kilkutysięcznej widowni nerwowo. Na… Read more »

Moje życie. Część 4: Służewiec

Życie zaczęło się obracać wokół koni i toru służewieckiego. Wstawałam przed piąta rano, albo i wcześniej, żeby pojechać do stajni, weekendy spędzałam oglądając gonitwy, nie wystarczało mi już przychodzenie na przejażdżki raz w tygodniu w sobotę, więc szkoła też zaczynała powoli cierpieć. Żeby dojechać do stajni, musiałam wsiąść w tramwaj na Marszałkowskiej, przynajmniej bez przesiadek, dojechać do pętli “Wyścigi” i… Read more »