Category Archives: ogier

Rolls Royce w cenie “malucha”?…

      Comments Off on Rolls Royce w cenie “malucha”?…

Czy to realne?… Fiat 126p, czyli popularny maluch, co prawda już zaliczający się do sentymentalnych klasyków to wydatek rzędu 2-3 tysięcy złociszy (nie sprawdzałam aktualnych cen więc proszę mnie poprawić w razie czego), a rolls royce…no cóż, ceny oscylują w okolicy 200 tysięcy funtów brytyjskich. Razy pięć, czyli ostatni przelicznik funta, i mamy niezłą sumkę. Do czego zmierzam? Otóż pewien… Read more »

Historia kołem się toczy a koni ciągle żal

      Comments Off on Historia kołem się toczy a koni ciągle żal

Przez całe życie napotykam na swojej drodze ludzi, którzy za dany im kredyt zaufania odwdzięczają się co najmniej jego nadszarpnięciem. Tak było ponad miesiąc temu, 14 marca. Wydarzenie opisuję w ramach autoterapii, albowiem wciąż męczą mnie wyrzuty sumienia wobec konia. Nasze trzyletnie klaczki rozpoczęły w lutym regularną pracę w celu przygotowania ich pod siodło dla naszych gości, którzy zapowiadają się… Read more »

Pierwsze narodziny

      Comments Off on Pierwsze narodziny

W zeszły piątek 27 lutego mieliśmy pierwsze w tym roku narodziny i jednocześnie pierwsze narodziny tradycyjnego konia cygańskiego w Polsce! O 15.30 przyszedł na świat gniadosrokaty, błękitnooki ogierek po Leo Rex od Irish Gold: Ecogypsy Luck of the Irish, zdrobniale nazwany Rocky. Rocky ma bardzo nietypowe umaszczenie nawet jak na srokacza i jest niebywale satysfakcjonującym owocem mej pracy hodowlanej 🙂… Read more »

Wiosna, wiosna, czyżby to ty?…

      Comments Off on Wiosna, wiosna, czyżby to ty?…

Dziś od samiutkiego ranka – przepiękne słońce. Nie dość że przepiękne, to jeszcze, po raz pierwszy w tym roku, naprawdę ciepłe! Pomimo nocnych przymrozków powietrze jest wyraźnie łagodniejsze, a ziemia z wytęsknieniem chłonie słoneczne promienie.      

Wiosny powiew

      Comments Off on Wiosny powiew

Dziś od rana piękne słońce, ptaszki zaczęły nieśmiało uderzać w trele i jakoś się cieplej na duszy zrobiło. Łagodna zima i wczesne oznaki wiosny to nie było zbytnie zaskoczenie, nasze konie które zawitały (w większej części) do Polski 5 października, mieszkając w otwartej stodole nie zapuściły prawie wogóle zimowej sierści i przewidywałam, że czeka nas dość mało mrozów – chociaż… Read more »

Kontuzja :)

      6 Comments on Kontuzja :)

Wczorajsza kontuzja palucha u prawej nogi objawia sie dzis kolorem fioletowym, znając objawy z autopsji – raz że paznokiec znowu zejdzie, a dwa, że paluch jest znowu peknięty. Tu muszę namienić, że z racji wcześniejszego hobby a późniejszego wykonywanego zawodu, paznokieć z owego palucha złaził kilkakrotnie w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat, a sam paluch był pęknięty równiez kilkakrotnie. Jakos… Read more »

Casanova

      6 Comments on Casanova

Właściwie Cassanova, jakby z paszportu wynikało. Znowu było jakies tam wypowiedziane kiedyś nieostrożnie – całkiem niedawno, życzenie – które dziś się spełniło, a jakże. Karosrokaty ogier po Toyboy’u, najpawdopodobniej przekazujący maść (chociaż genetycznie nie sprawdzony pod tym kątem). Mniejszy niz Leo, zaliczający się do tych średniego wzrostu – ale za to przepięknie zbudowany, o mocnej, krótkiej kłodzie i grubej szyi… Read more »

Wiosna, ale czy aby na pewno?

Niby słońce świeci, ale ciepło to ani wczoraj, ani dziś nie było. W kurtce trzeba chodzić, bo zimny wiatr przeszywa na wskroś. Natomiast konie dostają już oparzenia słonecznego na jasnych pyskach, nawet te przebywające w stajni!Guinness wyszedł dziś na padok po raz pierwszy od kastracji, wyszalał się za wszystkie czasy. Wypuścilismy zaraz źrebaki i prawie dwuletnią już Candy Girl, a… Read more »

Pańskie oko konia tuczy

Jak wiadomo w moim przypadku, i w przenośni, i dosłownie. Że dosłownie, to było widać parę postów temu, notabene od tego czasu dwie kolejne klacze wyszły z drzwiami, chociaż drugiej to się nie udało, albowiem drzwi zdążyłam złapać po tym, jak dostały z kopa i zostały wyrwane z zawiasów ;-). Marne te drzwi, zasuwy i zawiasy, chłop chyba to stawiał… Read more »

Jak uprzyjemnić sobie pracę, którą i tak bardzo się lubi?

Jedną z najlepszych i najważniejszych rzeczy w życiu jest praca, którą się kocha i wykonuje z autentyczną przyjemnością. Ponieważ osobiście nie dążyłam do zrobienia kariery, zawsze pracowałam przy ulubionych zajęciach, nawet jeśli nie były dobrze płatne i w nielubianej pracy nigdy nie zagrzałam długo miejsca. Wiadomo co lubię, oczywiście konie, a jak konie to i wyrzucanie gnoju :). A bez… Read more »