Category Archives: dom

Majowo nam!

      Comments Off on Majowo nam!

Wiosna w pełnym rozkwicie, a do tego nawał pracy, nie pozwalający na pilnowanie regularnosci wpisów na blogu. Kozie wykoty zakończone, mamy też kilka jagniąt, niebawem urodzi się pierwszy i jedyny w tym roku źrebak – przyhamowaliśmy nieco ze względu na planowaną tegoroczną przeprowadzkę. Odświeżamy też krew w stadzie, sprzedaliśmy dwie klacze, trzecia niebawem równiez zmieni właściciela, a z Anglii przyjadą… Read more »

Podsumowanie po pierwszym roku

      Comments Off on Podsumowanie po pierwszym roku

3 września minął rok, od kiedy na stałe zawitałam na Podlasie, zakańczając tym samym trwającą niemal 9 lat emigrację. Od tego czasu dojechały konie i reszta zwierząt (“dzięki” naszemu tamtejszemu weterynarzowi – nie wszystkie), działka jako tako została uporządkowana, remont w domu nadal czeka (kuchnia ma nadal wygląd oryginalny, sprzed czterdziestu lat ;-)) i generalnie wszystko jest praktycznie jeszcze w… Read more »

Podsumowanie roku

      2 Comments on Podsumowanie roku

Kończy się stary rok, zaczyna nowy – najwyższy więc czas zrobic podsumowanie. Oczywiście 2014 rok był pod znakiem przeprowadzki, która – tak, tak – wcale się jeszcze nie zakończyła i potrwa zapewne aż do wiosny. Wszystko zależy od warunków pogodowych, a jeśli ktoś ciekawy zaglądał do prognozy długoterminowej – wie, że zimę mamy mieć listopadową, albo … angielską. Od jutra… Read more »

Zima w pelnej krasie

  Zima sie rozpanoszyla i ani mysli ustapic, kilka nocy temu temperatura spadla do – 12 stopni. W czwartek zapowiadane jest ocieplenie. Chlop niebawem wyrusza w droge na Podlasie wraz z drobnica (kozy, owce) oraz psami, czeka juz tylko na pokrycie ostatniej kozy ktora to aktualnie wizytuje kozla, a reszta koni oraz alpaki wyjada 12 grudnia z Anglii. Zabraklo dzis… Read more »

W podlaskim rytmie

      5 Comments on W podlaskim rytmie

Nie ma zbytnio czasu na pisanie, działalność podwórkowo-domowa zabiera go całkowicie. Oprócz tego intensywne planowanie dalszej części przeprowadzki; oraz działalność hodowlana na odległość – tzn umawiam się z właścicielami kozła na krycie naszych panienek, a potem czuwam nad chłopem, żeby pilnował rui. ponieważ przy pierwszych jej objawach koza musi zostac doprowadzona do capa w ciągu 24 godzin. Na szczęście wybrany… Read more »

Mimozami jesień się zaczyna…

Dwanaście spośród naszych koni dojechało wcześnie rano w minioną niedzielę. Jeszcze przez dwa dni większość z nich była zamknięta w stodole, ponieważ było stawiane ogrodzenie. A jak już wrota się otworzyły, dziewczyny ruszyły by podziwiać podlaskie krajobrazy!       Nie mam czasu niestety na robienie zdjęć, miałam co prawda pojechać nad Bug o świcie, kiedy świat wyłania się spoza… Read more »

Miasto? Juz nie dla mnie!

Z koniecznosci zalatwienia paru spraw znalazlam sie na kilka dni w Warszawie, a konkretnie w jej srodmiesciu, gdzie sie wychowalam. Ze zdumieniem stwierdzilam, ze miasto mnie dusi, ogranicza, jest mi za goraco, wokol za duzo halasu, zbyt wielu ludzi. Nie moge tu sobie juz znalezc miejsca, pomimo iz mieszkalam tu przez trzy dekady! Autentycznie nie potrafilabym tu zyc. Na szczescie… Read more »

Zyc, nie umierac!

      3 Comments on Zyc, nie umierac!

Pomalu internet zalatwiam, wiec niebawem nadrobie braki w pisaniu 😉 a teraz tylko szybkie wiadomosci! Jak na razie remontuje dom od wewnatrz, oczywiscie “metodami naturalnymi”, poniewaz w otoczeniu chemii mieszkalam przez cale zycie. Tak wiec stare pakuly z lnu, zapchane glina, ktore byly wcisniete pomiedzy bale zastapily pakuly z welny mojego barana Timmiego, a ubytki w balach wczoraj skonczylam szpachlowac… Read more »

Utknelam w dziczy :)

Z braku dostepu do internetu (na razie) zamilklam, ale przy okazji wizyty w stolicy dorwalam sie do komputera wiec moge dac znac, ze zyje 😉 Ujarzmianie przyrody i porzadki ida powoli, ale systematycznie i efekty juz jakies widac, przy okazji przyszedl sasiad oczyscic piece bo cugu nie bylo, i w jednej ze scianowek znalazl gniazdo, co spadlo na sam dol…. Read more »

Szczęśliwej drogi, już czas!

Dziś wieczorem wyruszamy w stronę Podlasia, zaliczając po drodze prom, Francję, Belgię, Holandię i Niemcy, przez które najdłużej się jedzie i jest to nudne, uciążliwe i męczące. Tym razem na szczęście mam ze sobą łóżko na kółkach, więc w razie zmęczenia po prostu się prześpię jak człowiek, a nie zgnieciona za kierownicą w moim pickupie, w którym oczywiście nia da… Read more »